fbpx

kontakt@pozatrasa.pl
+48 22 350 73 46

TAQIJA I TAROF

Usankcjonowane kłamstwo i uprzejmość ? taqija i tarof

Nie ma się co oszukiwawać ? czarowanie to sztuka i trzeba umieć to robić. Warto wiedzieć, iż kłamstwo w krajach islamskich, a szczególnie w Iranie, jest powszechne. Ba, jest nawet na swój sposób skodyfikowane – w pewnych sytuacjach zezwala na nie Koran a nawet je zaleca. Ale tak naprawdę przecież nie tylko w Iranie, ale wszędzie kłamstwo jest praktykowane, jest na nie społeczne przyzwolenie i często jest wykorzytywane w osiąganiu celów czy tłumaczeniu swojego postępowania.

Dla niemuzułmanów islam jawi się religią paradoksów. Z jednej strony jedni określą go religią pokoju, z drugiej muzułmanie ( niekoniecznie praktykujący wyznawcy islamu) odpowiedzialni są za większość ataków terrorystycznych na świecie.

Koran jest przeciwny oszukiwaniu wiernych przez innych wiernych, jednak oszustwo i kłamstwo wobec niemuzułmanów, znane pod arabską nazwą ?taqija?, jest uznane za dozwolone. Jednak już samo to, co napisałem powyżej, jest obłudą. Chcę tu napisać o kłamstwie miedzy muzułmanami na przykładzie szyickiego muzułmańskiego Iranu, który wodził za nos kłamstwem sunnitów – też przecież muzułmanów. Zastosowanie taqiji pozwoliło szyitom Irańczykom na zachowanie po dziś dzień odrębnej religii, a także pomogło wielu ludziom uniknąć śmierci. Szyici stosowali tę zasadę, gdyż ich przeciwnicy – sunnici przewyższali ich liczebnością, tym samym stanowiąc zagrożenie. Sunnici prowadzili wówczas dżihad przeciwko światu niewiernych i także stosowali taqiję ? nie jako kamuflaż, lecz jako aktywne oszustwo, podstęp celem zdobycia świata. Irańczycy zwykli więc w sytuacjach konfrontacji i zagrożenia ukrywać swe poglądy, a nawet wypierać się wiary. Umieli nie tylko ukrywać swą wiarę, lecz oszukiwać aktywnie, modląc się i zachowując tak, jakby należeli do sunnitów.

Irańczycy o umiejętności kamuflażu nie zapomnieli. Tak powszechna jak u nich obłuda i zakłamanie jest rzadko spotykane w świecie. Jednak jak dla mnie, ta obłuda nie ma w sobie nic pejoratywnego, nie jest to ?uśmiercanie słowem? a zwyczajny oportunizm w sposób oczywisty dający się wytłumaczyć. Krytycy Islamu uwielbiają wspominać tak zwaną ?taqiję?, która według nich wyjaśnia dlaczego są na świecie dobrzy muzułmanie i czemu czasem słyszymy coś dobrego o Islamie. W ich rozumieniu taqija pozwala muzułmanom mówić kłamstwa na temat swojej religii, jeśli są one w stanie przekonać niemuzułmanów do Islamu. Przykładowo według nich Islam nie szanuje kobiet, więc jeśli jakiś muzułmanin dobrze traktuje swoją matkę, siostrę, żonę i córkę lub mówi, że należy okazywać im szacunek, to w rzeczywistości praktykuje taqiję. Jest to oczywisty nonsens.

W Iranie powszechnym słowem i zwyczajem jest także tarof. Niech za zarys tego zwyczaju posłuży zwrot ? ?piękne kłamstwo jest więcej warte niż brzydka prawda?. To taka maskarada ? teatrzyk erystyki, który nie pozwala na powiedzenie czegoś wprost, a jest zwyczajnym owijaniem w bawełnę i hipokryzją. Być może ma to związek z tym, iż szczerość w uzewnętrznianiu swoich uczuć, słabości, problemów nie jest godna pochwały w Iranie, przez co wiele osób stosuje tarof, ażeby reorientować temat.

Tarof to charakterystyczne irańskie zjawisko. Najbliższe tłumaczenie to ?zwrot grzecznościowy?, chociaż nie do końca oddaje to naturę tego słowa. To nie jest tylko słowo. To jest styl bycia, zachowania, codziennie i w stosunku do każdego. Tarof spotykane jest na co dzień, na przykład na targu. Przykładowo kupujemy dywan i etykieta nakazuje sprzedawcy, by okazywał pewne zakłopotanie z zaproponowanej przez nas ceny. Powinien on nawet okrężnie wskazać, że chcemy go oskubać, ale oczywiście on się przy tym uśmiecha i robi z siebie dobrego wujka, finalnie zgadzając się na cenę. To klasyczny tarof, czyli teatrzyk erystyki i festiwal uśmieszków. Warto jednak uważać, gdyż nie możemy krytykować za taki tarof sprzedawcy, bo może się okazać, że jego cena jest tą prawidłową. Ponadto jest to jego zwyczaj, od pokoleń utrwalony sposób zachowania. Nasza krytyka mogłaby go zranić, a trzeba wiedzieć, iż Irańczycy są jednymi z najbardziej wrażliwych mężczyzn, jakich poznałem. Dlatego okazywanie szalonej radości a nawet płacz w Iranie, nie zawsze jest objawem tarofu a po prostu kodu DNA perskiej duszy. Można by stwierdzić, że pojawia się tu sprzeczność w kontekście tego, co pisałem wyżej, ale taki właśnie jest ten kraj i ci ludzie, pełni sprzeczności, ale jakże fascynującej i wartej poznania. Zrozumieć tarof można jedynie zagłębiając się w irańskie społeczeństwo. Zapewne początkowo będziemy nim oczarowani – jaki uprzejmy, grzeczny i miły to jest naród, potem jednak dojdziemy do wniosku jak bezsensowne, obłudne są ich niektóre słowa.

W Iranie ciężko rozpocząć z kimś konkretną rozmowę, zwykle zaczyna się tarofem i taką nic nieznaczącą ( w europejskim mniemaniu ) wymianą zdań. Podam przykład przywitania, które czasem wygląda jak ceremonia. Podczas gdy my w Europie powitanie rozpoczynamy i kończymy słowem “cześć”, u Irańczyków ( ale i afgańczyków i innych mieszkańców tej części świata) zwykle wygląda to mniej więcej tak: “Pokój niech będzie z Tobą. Jak się masz? Jak minął wieczór? Czy Twoja dusza jest zdrowa? Czy Ty jesteś zdrowy? Czy Twoja rodzina jest zdrowa? Czy wszystko w porządku?” Potem mówią: “Niech Ci zdrowie sprzyja! Obyś był rad! Żyj długo i szczęśliwie!” Dopiero później niemal ogłuszony tymi życzeniami, rozpoczynałem z nim rozmowę.
Tarof mocno tkwi w kulturze irańskiej, jest jej nieodłączną częścią. Mimo początkowych trudności z jego zrozumieniem pojąłem, iż na pewne rzeczy w tym kraju należy patrzeć przez palce, pewnych ludzi po prostu wysłuchać, pozwolić im się wypowiedzieć, a racji bycia kulturalnym i okazując im szacunek, należy patrzeć z zainteresowaniem a nawet czasem przecierać oczy ze zdumienia. W końcu tarof to jeden z elementów, bez którego Irańczyk nie byłby Irańczykiem, a kultura irańska nie byłaby tak ciekawa, orientalna i intrygująca, jaką jest.

autor: Łukasz Odzimek