fbpx

Ulica ptaków w Kabulu

Będąc w Kabulu udałem się jeden z licznych tu targów. Trafiłem w miejsce gdzie sprzedawano klatki oraz ptaki. To zdumiewające z jaką estymą i uwielbieniem Afgańczycy odnoszą się do ptaków, są one niczym miód na udręczoną duszę. W centrum miasta znajduje się alejka, gdzie sprzedawane są papugi, kolibry, kanarki, gołębie i wszelkie inne ptaki, których nazw nie znam. To chyba jedyna spokojna uliczka w tym mieście, pozbawiona hałasu ulicy i pokrzykiwania sprzedawców. Nad ptakami gromadzą się dzieci oraz dorośli, zaglądają do ich klatek, patrząc na nie i perorując.
W wielu afgańskich domach i restauracyjkach przydrożnych trzyma się kanarki, których rolą jest umilanie gościom czasu. Kanarek kosztuje około 10 dolarów, ale bywają za sto i więcej. Mimo spokoju, w miejscu tym dużo się dzieje, są sprzeczki ile jest wart dany ptak, do czego jest zdolny, są także spory o klatki, bo ich ilość oraz różnorodność jest na tej krótkiej uliczce zatrważająca. Wielu sprzedawców, to inwalidzi lub wojenni kalecy, dla których to ptaki są szczęściem, dodającym im siły. Jeden ze sprzedawców, zainteresował się mną, porozmawialiśmy chwilę, powiedział mi, że nic mądrzejszego w życiu już nic nie zrobi, już się napracował, zresztą dziś w tym kraju, dla takich jak on starców, bezrobocie wynosi sto procent. Jedynym jego obowiązkiem jest troska o te ptaki, oraz modlitwa.