fbpx

kontakt@pozatrasa.pl
+48 22 350 73 46

Burkina Faso u misjonarzy

W Kościele katolickim, jak każdej instytucji można dostrzec wady i zalety. W historii Afryki, kościół uczynił na tyle dużo zła, aby zapisać się w jej kartach jako grabieżca. Jednak, dziś niesie On wiele dobra, które pozwala patrzeć na jego działania z dużą nadzieją.

Złem Kościoła, wyraźnie odnotowanym na kartach historii jest pazerność. Prosto i dosadnie ukazane, ono zostało w wypowiedzi Desmonda Tutu, byłego biskupa Johannesburga i laureata Pokojowej Nagrody Nobla.: “… Kiedy misjonarze po raz pierwszy przybyli do Afryki mieli Biblię, a my mieliśmy ziemię. Powiedzieli nam: -Módlmy się”. Zamknęliśmy oczy. A kiedy je otworzyliśmy, było na odwrót – my mieliśmy Biblię, a oni ziemię”.
Te słowa, odnoszą się głównie do czasów przed uzyskaniem niepodległości krajów Afryki ( czyli do lat 60-tych XX wieku). Wówczas kościół, pod sztandarem wyższości cywilizacji chrześcijańskiej siłą nawracał, poniżał i współpracował z brutalnymi kolonizatorami z dziś bogatych krajów Zachodu jak Francja, Portugalia, Anglia i Belgia. Chyba nikt nie ma wątpliwości, że działania europejskich potęg, doprowadziły je do dzisiejszego dobrobytu.

Kościół i ówczesne europejskie rządy działały wspólnie na obszarze Afryki. Były niczym mafia, w zależności od potrzeb dokonywująca eksterminacji, ludobójstwa lub innych nieakceptowalnych dziś zachowań. Cwaniactwo kolonizatorów ograbiło skolonizowanych, a z czasem do władzy w wielu krajach Afryki doszła do władzy specyficzna elita, czerpiąca przykład z poprzedników. To współcześni politycy, zwykle opaśli faceci z wielkimi brzuchami, w znacznym stopniu odpowiedzialna za dalsze kradzieże i ograbianie Afryki ( Mobutu, Bokassa, Mugabe, Taylor – etc….nie ma ich końca).

Ten kto był w Afryce wie, jak skorumpowany jest to kontynent. Nie będzie uogólnieniem jak napiszę, że wszyscy żyją tu z łapówek a prezydenci kończą przeważnie jako banici, odsiadują wyroki lub zostają zabitymi w zamieszkach. W uproszczeniu można powiedzieć że dziś przywódcy Afryki, dokonują podobnych grabieży co kolonizatorzy, traktujący kontynent jak prywatne podwórko. Osobiście, po wielu podróżach na ten kontynent, nie widzę szans zrównoważonego rozwoju Afryki. Przywódcy afrykańskich krajów, często wyuczeni na amerykańskich i europejskich uczelniach, mają światowe przyzwolenie na korupcję. Poprzez układy z koncernami globalnymi ( w DR Kongo, Angoli, Sierra Leone) , są oni władcami absolutnymi nie liczącymi się z nikim, a prawdę mówiący jak się pomylą. Przez wiele wieków, w obszarze wiary, dawną chrystianizacją, kościół czynił podobnie. Miał monopol na prawdę, siłą nawracał, uczył, zakazywał a czasem przekupywał żeby dostać więcej. Robił dokładnie to samo, co czynią dziś, eksportujący islam, kaznodzieje z Półwyspu Arabskiego. Spotykałem ich wielokrotnie, często w miastach i państwach niemających nic wspólnego z Arabami, jak na przykład Benin, Sierra Leone, Rwanda czy Uganda.

Czasy się zmieniły. Dziś kościół katolicki, mimo że jeden – ma wiele twarzy. Na jednym jego biegunie jest postać Kaszpirowskiego w sutannie – manipulanta ojca Rydzyka. To wzorzec dla tysięcy zagubionych chłopaków podążających w struktury kościoła z wygody.

Na drugim biegunie znajdują się misjonarze – zapewne nie wszyscy, ale większość- a na pewno wszyscy których spotkałem osobiście. To do nich czuję ogromny szacunek, a za każdym razem gdy jestem w Afryce staram się odwiedzić misje. Przebywałem z nimi w Burundi, Nigrze, Nigerii, Kamerunie, Ghanie a przed kilkoma dniami w Burkinie Faso. Doświadczenie spotkania z misjonarzami jest niezwykle cenne, zwłaszcza że msze święte w Afryce, odprawiane dla tubylców bardzo różnią się od nabożeństw, które znamy z Europy. Często towarzyszą im tańce, głośna muzyka, tubylcy grają na bębnach. W ten sposób Afrykanie wyrażają emocje słowem i postawą, całym ciałem.

Afrykanie są bardzo wierzący, nie ma tam prawie w ogóle ateistów, ich wierzenia są często mieszanką wielu religii, są fatalistyczne. W Zachodniej Afryce jest bardzo silna w złe moce, w wiedźmy, czarownice i czarodziejów. W Beninie, Togo, Ghanie, Nigerii, dochodzi voodoo, a wyznawcy religii ( w tym islamu) żyją w ciągłej obawie przed zakusami złych duchów.

Moje spotkanie z Franciszkanami w Burkinie Faso, jest dowodem na to czym powinna być wiara i jak ją uczynić z niej cnotę a nie puste słowo – często obłudne pozbawione jakiejkolwiek wartości. Misjonarze za miejsce swojej misji obrali miejscowość w centralnym Burkina Faso, Sabou. Jest ich trzech – Sylwester, Tomek oraz proboszcz z Włoch Giacommo. Od kilkunastu lat wykonują w tym niezwykle biednym kraju ciężką posługę. Misjonarze są księżmi odprawiającymi msze, zbudowali misję, ogromny szpital, szkołę podstawową. W szpitalu jedna ze sal jest przeznaczona dla skrajnie niedożywionych dzieci, inne dla chorych na choroby jak malaria czy denga. Księża misjonarze są zarządzającymi całą placówką, przy okazji będąc ratownikami medycznymi, gotowym na każde zawołanie 24 godziny na dobę.

O misjonarzach i misjonarkach muszę napisać że to wspaniali ludzie żyjący dla innych. Często są to ludzie chorujący na denga, malarię, dur brzuszny ale jak tylko są w stanie dalej pracują. Czasem poprzez życie w osamotnieniu dopada ich depresja, Jak powiedział mi jeden z nich -szkoda że już wyjeżdżasz Łukasz , nikt pewnie więcej do nas nie przyjedzie już w tym roku…-. Dopiero w takim miejscu widać jak powinna wyglądać wiara. Wielu z europejskich księży, powinno zostać delegowanymi do Afryki, by w niej zdać światowy egzamin z człowieczeństwa. Inaczej chrześcijaństwo w Europie, powoli będzie ginąć w morzu ksenofobii, narodowych fobii i jakiś frazesów oderwanych od rzeczywistości która nas otacza ( np. absurdalny zakaz stosowania prezerwatyw w Afryce, sadystyczny dla wielu par zakaz zapłodnienia in vitro etc..)

Wszystkim misjonarzom, a zwłaszcza Franciszkanom z Sabou w Burkinie Faso, należy się wielkie dziękuje za to co robią codziennie dla tysięcy ludzi, za wybudowane przez nich szkoły, za szpitale, za przychodnie i za to że jesteście.

autor: Łukasz Odzimek