fbpx

kontakt@pozatrasa.pl
+48 22 350 73 46

Sudan Południowy z punktu widzenia kierowcy zawodowego

Sudan Południowy z punktu widzenia kierowcy zawodowego

Sudan Południowy – najmłodsze państwo świata, które proklamowało swoją niepodległość 9 lipca 2011 roku, odłączając się od Sudanu (ze stolicą w Chartum), kończąc w ten sposób najdłuższą wojnę domową w Afryce. Pomimo krótkiej historii, kraj ten ma za sobą wojnę ze swoim północnym sąsiadem, konflikt wewnętrzny, a nawet nieudany zamach stanu z grudnia 2013 roku. Obecnie panuje tam względny spokój, możliwa jest podróż, jednak docierają tam jedynie ludzie z Organizacji Narodów Zjednoczonych, pracownicy fundacji pomocowych oraz garstka zapalonych podróżników. W lutym 2021 roku dotarłem tam i ja, odwiedzając dwa stany – Ekwatorię Środkową oraz Ekwatorię Wschodnią, po których przemieszczałem się samochodem terenowym.

Na próżno szukać w tym kraju autostrad czy dróg ekspresowych. Nie może to jednak dziwić, gdyż ogólna długość dróg z nawierzchnią asfaltową, nie przekracza 250 km (dla porównania – według GDDKiA, w Polsce mamy ponad 4 000 km samych tylko autostrad i dróg ekspresowych). Biorąc pod uwagę fakt, iż powierzchnia Sudanu Południowego jest dwukrotnie większa od powierzchni Polski, informacja o tak skrajnie małej ilości dróg asfaltowych jest wręcz nie do wyobrażenia dla Europejczyka. Tego typu nawierzchnie występują w stolicy Dżubie oraz między innymi na trasie A43 w kierunku granicy z Ugandą.

Sudan Południowy z punktu widzenia kierowcy zawodowego

Gdyby tego było mało, to nawet szosy o nawierzchni szutrowej nie są normą, ponieważ jest dużo odcinków, które przypominają raczej dukt leśny aniżeli trasę, po której regularnie poruszają się samochody. Jakość większości dróg w Sudanie Południowym jest fatalna, a oznakowanie w zasadzie nie istnieje. Widziałem dosłownie kilka znaków, w większości były to ostrzeżenia przed robotami drogowymi, ustawione przez pracowników chińskich firm, pracujących przy inwestycjach infrastrukturalnych. Co ciekawe, za budowę dróg rząd Sudanu Południowego rozlicza się z rządem Chin nie gotówką, a ropą naftową, której eksport stanowi około 98% PKB tego afrykańskiego państwa. Niedobór dotyczy także drogowskazów, ponieważ poza stolicą widziałem tylko jeden, a i w samej Dżubie jest ich tylko kilka i są one ustawione przed największymi skrzyżowaniami. Stołeczne miasto może się również pochwalić ciekawymi rozwiązaniami inżynieryjnymi, w postaci przerobionych skrzyżowań prostopadłych w te o ruchu okrężnym, prostym manewrem jakim jest ułożenie wysłużonej opony na środku krzyżówki. Poważniej sprawa wygląda z mostami na terenie kraju, głównie na drogach niższych kategorii, które zostały zniszczone podczas działań wojennych. Były to konstrukcje ze zbrojonego betonu, następnie pozostałości nadbudowano tymczasowymi przeprawami stalowymi. Ta “tymczasowość” trwa do dziś.

W Sudanie Południowym z punktu widzenia kierowcy zawodowego

Głównym problemem, poruszając się po Sudanie Południowym, niewątpliwie jest stan nawierzchni nielicznych dróg. Powoduje to opóźnienia niemożliwe do oszacowania. Przekonałem się o tym rozmawiając z jednym z kierowców ugandyjskiej firmy, Josephem (zdjęcie poniżej), realizującym międzynarodowy transport towarów z Kapoety, we wschodniej części kraju, do stolicy Ugandy, Kampali. Konwój składał się z 6 ciężarówek tego samego przewoźnika, były to Mercedesy Actrosy MP3 oraz Mercedesy SK 2638. Według wspomnianego kierowcy o imieniu Joseph, byli oni w drodze powrotnej już od 7 dni, a przejechali zaledwie 80 kilometrów… Powodem nie był jedynie fatalny stan infrastruktury, ale również liczne punkty kontrolne, które dodatkowo generowały opóźnienia, oraz koszty w postaci łapówek. Jako ciekawostkę dodam, że kierowca, z którym rozmawiałem, bardzo chwalił sobie Actrosa MP3 (zdjęcie również poniżej), a w szczególności jego wytrzymałość oraz niezawodność silnika, co w warunkach afrykańskich jest niewątpliwą zaletą. Gdy pokazałem mu zdjęcie Scanii, którą jeżdżę na co dzień, powiedział, że jego doświadczenia z serią R nie są zbyt dobre, twierdząc wręcz, iż pojazdy szwedzkiego producenta są po prostu “zbyt delikatne” na drogi w tej części Afryki.

W Sudanie Południowym z punktu widzenia kierowcy zawodowego

Kolejnym problemem, dla nas Europejczyków kompletnie nie znanym, jest powszechne posiadanie broni, a konkretnie karabinu AK47, popularnie nazywanego “kałasznikowem”. Ludzi z tego typu atrybutem można spotkać dosłownie wszędzie, w mieście, czy na głębokiej prowincji. Pragnę jednak zaznaczyć, że nie było takiego momentu, żebym poczuł jakiekolwiek zagrożenie z tym związane.

Sudan Południowy z punktu widzenia kierowcy zawodowego

Przy drogach występuje kompletny brak parkingów, nie mówiąc o zapleczu sanitarnym. Przez całą podróż przez Sudan Południowy widziałem tylko jeden plac aspirujący do miana parkingu, jednak było to przy wojskowym punkcie kontrolnym, więc z wiadomych przyczyn nie mogłem tam pospacerować, ani tym bardziej robić zdjęć. Z tego co się dowiedziałem, kierowcy szukają miejsc noclegowych w pobliżu zabudowań stając, na poboczu drogi. Co też ciekawe nie śpią w kabinach, lecz pod naczepami lub przyczepami, ze względu na upały, które zwykle przekraczają 40 stopni Celsjusza.

Sudan Południowy z punktu widzenia kierowcy zawodowego

Samochody ciężarowe, jakie możemy spotkać w tym najmłodszym państwie świata, to niemal pełny przegląd producentów europejskiej wielkiej siódemki, za wyjątkiem niderlandzkiego DAF-a. Prym na tym rynku bezapelacyjnie wiedzie Mercedes, a najbardziej popularny jest Actros, modele od MP1 po MP4, a takżę niezniszczalny SK 2635. W jednej z miejscowości napotkałem Unimoga U1300l, należącego do policji stanu Ekwatoria Środkowa. Teoretycznie nie powinienem robić zdjęcia takiej ciężarówce, jednak nie wiedziałem, że był to samochód policyjny, aż do powrotu do Polski, kiedy to przyjrzałem się zdjęciu. Drugą najczęściej występującą marką ciężarówek jest Iveco z rodziną TurboStar/TurboTech na czele.

W Sudanie Południowym z punktu widzenia kierowcy zawodowego

Wśród samochodów doskonale nam znanych, ale spotykanych już znacznie rzadziej, są MAN TGA, czy Scania serii 4, głównie w niskim modelu P114. Oprócz tego mogłem zobaczyć terenowe Renault Kerax. Swoje miejsce w Afryce znalazła również rosyjska motoryzacja, przede wszystkim w postaci samochodów marki Ural, modelu 4320.  Jednak nie tylko europejskiej produkcji ciągniki jeżdżą po tym afrykańskim kraju – z łatwością spotkać można również ciężarówki pochodzące z Azji, a konkretnie produkcji indyjskiej, chińskiej czy japońskiej. Mowa tutaj o małych dystrybucyjnych solówkach, czy o wywrotkach pracujących przy budowach dróg. Są to chińskie samochody Sinotruk Howo 336HP, indyjskie wywrotki TATA 1618c oraz Ashok Leyland 3518, a także japońskie Hino 700, Isuzu FRR 42DB, czy Mitsubishi Fuso.

Sudan Płd z punktu widzenia kierowcy zawodowego

Poruszając się po drogach Sudanu Południowego, zaskoczyła mnie ilość porzuconych wraków samochodów ciężarowych. Były to zarówno samochody z lat 60-tych jak i te wyprodukowane w XXI wieku. Zacznę od najstarszego – był to wyprodukowany dla niemieckiej Bundeswehry MAN 630 L2A z 1965 roku, który w jakiś sposób trafił na kontynent afrykański. Z tego pojazdu zostało już niewiele, w zasadzie sama rama oraz kabina z silnikiem. Kolejnym bardzo ciekawym egzemplarzem był wyprodukowany w latach 80-tych Leyland 180 T45 z turbodoładowanym silnikiem oraz HDS-em za kabiną. Ten samochód jest o tyle interesujący, że jego stan wydaje się nienajgorszy, w kabinie niczego nie brakuje, a kluczyki nadal są w stacyjce!

Kolejne dwa samochody porzucone zostały w niezwykłej lokalizacji, mianowicie na terenie należącym do plemienia Jiye, czyli naprawdę ostatnim miejscu, w którym spodziewałbym się ujrzeć taki widok. Jeden z nich jest szczególny, ponieważ był to wyprodukowany w 2009 roku samowyładowczy MAN TGL. Dlaczego ktoś porzucił 12-letnią ciężarówkę na takim pustkowiu? Tego niestety nie udało mi się ustalić. Wiem natomiast do czego służy obecnie – jest to plac zabaw dla dzieci z pobliskich wiosek. Kolejnym wrakiem napotkanym w tym osobliwym miejscu była ciężarówka marki Isuzu, jednak nie jestem w stanie stwierdzić jaki to model, ze względu na obecny stan tego pojazdu oraz brak tabliczki znamionowej. Teraz samochód ten służy ludziom z plemienia Jiye jako składzik.

Sudan Płd z punktu widzenia kierowcy zawodowego

Szczegóły i program wyprawy Sudan Południowy znajdują się  stronie wyprawyO podróży przez Sudan Południowy czytaj w naszych artykułach Plemię Mundari – Sudan Południowy

Autor: Sławomir Wróbel