fbpx

kontakt@pozatrasa.pl
+48 22 350 73 46

KILKA SŁÓW O UZBEKISTANIE

Kilka dni temu odszedł Islam Karimow – przywódca Uzbekistanu ? kraju, którego mieszkańców ? Uzbeków, często spotykałem w podróżach przez Centralną Azję.
W całej swej historii Uzbekistanu Islam Karimow był, o ironio, jedynym prezydentem kraju. Oczywiście wynikało to z metod, jakimi tym krajem kierował. Był postacią nietuzinkową, z twarzą dyrektora kasyna, spoglądającą na naród z każdego ?kornera? i zaułka Uzbekistanu. Wielu się go bało, ale większość społeczeństwa go kochała. A to dlatego iż nie zdawała sobie sprawy, iż jest jakakolwiek alternatywa.

W czasach ZSRR republika Uzbekistan była niemal rezerwatem komunizmu. Przyczyna tego była prosta ? bawełna. Uzbecy zajmowali się tylko i wyłącznie jej produkcją, co utrwaliło w nich mentalność niewolników, zabijając wszelkie nowatorskie sposoby myślenia.

Mimo lat komunizmu większość Uzbeków tęskni za dawnymi czasami. Wielu z nich uważa, że zostali zdradzeni w wyniku rozpadu ich państwa ZSRR, twierdząc, że tylko ten kraj dawał im schronienie, z którym mogli się utożsamiać. Jednak jest to popularne myślenie od białoruskiego Brześcia po daleką Kamczatkę ? w całym dawnym Imperium ten lament to norma. Uzbecy to jednak ciepli ludzie. Nie zwykli też narzekać zbyt długo.

Kiedy przyjechałem, od razu spotkała mnie zabawna a potem absurdalna historia. Pierwsza miała miejsce, kiedy wymieniałem banknot 50-dolarowy – dostałem za niego torbę wielkości dwóch pustaków max pieniędzy. Druga miała miejsce chwilę później, kiedy chciałem kupić bilet do stolicy kraju – miasta Taszkient.

Okazało się, że na ten dzień nie ma już żadnych miejsc. Jednak życie nie lubi próżni – chwilę później podszedł do mnie cinkciarz biletów i zaproponował mi bilet w zamian za mój zegarek. Zgodziłem się. Niestety finalnie nic i z tego nie wyszło, bo cinkciarz przekręcił sprężynę, w konsekwencji popsuł zegarek i po chwili uciekł. Może to nie była wtedy zabawna historia, ale obecnie jest ona jedną z tych, które przypomniane poprawiają mi humor.

Mimo że nie planowałem dłuższego pobytu w Taszkencie, musiałem w nim zostać i poobserwować tutejszy świat. Jak każda stolica Azji Centralnej Taszkent potrafi zadziwić przepychem a onieśmielić brzydotą. Wszystko jest relatywne. W zależności w której części miasta się znajdziemy i skąd doń przyjedziemy. Jeśli przybędziemy tutaj z uzbeckich wsi i miast Fergany, to wyda się nam, że jesteśmy w Paryżu. Ale jeśli przyjedziemy z Paryża, to mamy wrażenie, że jesteśmy w prowincjonalnej stolicy z kilkoma miejscami na pokaz.

Jak dla mnie Taszkient sprawia wrażenie połączenia Las Vegas z północnokoreańskim Phenianem ? trochę to więc osobliwe miasto.

Poniżej kilka zdjęć osób spotkanych i poznanych w Uzbekistanie.

autor: Łukasz Odzimek

Uzbekistan na zdjęciach: