fbpx

kontakt@pozatrasa.pl
+48 22 350 73 46

Arabski bazar

Jak świat światem, arabski bazar był, jest i będzie istnieć. 
Bazar jest miejscem handlu, spotkań, wymiany myśli i politykowania. To mózg i krwiobieg świata arabskiego, muzułmańskiego.

Jordania znajduje się w samym sercu Bliskiego Wschodu i jest to państwo typowo arabskie. Na ammańskim bazarze, ciasno, gwarno, dynamicznie. Słuchając kupców wydawać się może, że to ostatni moment na opróżnienie kieszeni i wydanie forsy. Kupujcie ! Kupujcie ! Najlepsza cena ! Zaraz zamykam! – mówią tak, jakby już jutro świat miał nie istnieć. Lubie z Arabami pogadać, rozmowa z nimi jest zwykle rzeczowa, konkretna. Czasem można ulec ich wybitnym zdolnościom kupieckim i przekonywania. Uwielbiają perorować, gestykulować, sprzeczać i kłócić się, ale przede wszystkim politykować. Wiele osób czyta tu gazety. Sam kupiłem sobie jakiś arabski periodyk, bo chciałem udawać Araba — w końcu to sposób na zagadanie, rozmowę i poznanie Jordańczyka. Prosta rozmowa w „kimś” w „szisz barze” a można dowiedzieć się, że mój rozmówca jest świadom, iż polski rząd nie lubi uchodźców. Pytam się, skąd to wiesz, przecież Polska taki mały kraj? …

Jordania jest krajem wyjątkowym na mapie Bliskiego Wschodu. Jej położenie dla mieszkańców jest zbawienne i uciążliwe. Od wojny o ropę, Bliski Wschód stał się jeszcze bardziej tajemniczy i mroczny. Wydawać się może, że na Bliskim Wschodzie są tylko wojny — Syria, Irak, Liban, Jemen, to według mediów świat wojny. Czy tak jest dokładnie ? Ogólnie nie, ale może bezpieczniej napisać — i tak i nie. Na pewno nie cala Syria, Irak i Jemen jest dziś wciąż teatrem wojny, (a Liban nim w ogóle nie jest). Nie zachęcam do podróżowania do Syrii czy Iraku dziś, jednak warto mieć świadomość, że są to kraje, gdzie toczy się również normalne życie, a z Ammanu do Bejrutu via Syria jest możliwy przejazd taksówką. Trzeba mieć jednak świadomość, że wiza syryjska czy jakikolwiek stempel syryjski w paszporcie, będą przyczyną licznych zatrzymań na innych granicach świata czy na lotniskach – można być posadzonym o wszystko.
Z Jordanią jest inaczej, to oaza spokoju, która przez to ma inne problemy. W kraju są setki tysięcy uchodźców, głównie z Syrii, ich obecność winduje inflację, ceny. Wielkim problemem Jordanii jest woda, a właściwie jej brak. A jak wiadomo, z wodą na świecie lepiej nie będzie…
Zaskoczyła mnie Jordania, że w kraju tym nie ma w ogóle szyitów, kraj w przeciwieństwie np. do Syrii czy Libanu, w całości jest sunnicki z licznymi oazami chrześcijaństwa (ale nie oazami muzułmańskiego – szyityzmu).

Na bazarze w Ammanie, spotkałem studenta z Jemenu, bardzo się ucieszył, gdy powiedziałem mu, że kilka lat temu odwiedziłem jego ojczyznę. To jeden z mieszkańców Jemenu, który musiał wyjechać z powodu wojny (oczywiście wojny, która wywołał ktoś dla własnych, biznesowych celów, a stroną i ofiarą są zwykli mieszkańcy). Nie znam jego imienia, ale niech mu będzie Mustafa, zaprosił mnie na słodkie ciastko baklawę. Za nic w świecie nie chciał On słyszeć, że jestem właśnie po ogromnym obiedzie, na który zostałem zaproszony przez znajomego Jordańczyka. Uległem jego zdolnościom arabskiego przekonywania do baklawy, a nawet dwóch, a na deser zjadłem lody. Był tak szczęśliwy, że zdałem sobie sprawę, że i Arabowie muszą wierzyć w sansarę, a dobry uczynek bywa dla nich czymś bardzo pomocnym i zbawiennym. Na bazarze byłem pięć godzin. Spacer po nim to ciągłe odkrywanie nowych miejsc, ludzi i obyczajów. To najlepszy miejsce wiadomości o świecie.