Hidźra Pakistan - Lahore. Pakistan to kraj kojarzony przez wielu wyłącznie z konserwatywnym islamem, meczetami i surowymi zasadami społecznymi. A jednak ta część świata pełna jest także bardzo unikalnych kulturowych zjawisk i odstępstw od prostych schematów, które znamy z Europy. Jednym z nich jest istniejąca tutaj od setek lat społeczność określana jako hidźra lub Khawaja Sira.
Miałem okazję odwiedzić to środowisko — ludzi określanych dziś często jako osoby transpłciowe, „trzecia płeć”, czasem transwestyci. Tyle że zachodnie definicje bardzo słabo oddają ich rzeczywistość i historię.
Dla uporządkowania nazw będę używał określenia hidźra, bo tak funkcjonuje ono lokalnie w Pakistanie i szerzej w Azji Południowej. W Polsce wiedza o takich osobach i srodowisku LGBT jest często bardzo powierzchowna, a temat od lat bywa wykorzystywany politycznie przez PiS i wszelkich katotalibów do budowania strachu, emocji i podziałów. Zamiast rozmowy są krzyki, pogarda, wyśmiewanie i robienie z takich ludzi symbolicznego „wroga cywilizacji”. Tymczasem za wszystkimi ideologicznymi hasłami stoją po prostu ludzie.
Ludzie, których tożsamość płciowa, psychika lub biologiczne cechy nie wpisują się w prosty podział, do którego większość społeczeństwa jest przyzwyczajona. Część z nich rodzi się jako osoby interpłciowe, część od dzieciństwa identyfikuje się z inną płcią niż biologiczna, inni tworzą własne społeczne role funkcjonujące od wieków w kulturze Azji Południowej. To nie jest żadna „moda Zachodu”, lecz zjawisko obecne w tej części świata od setek lat. To nie jest jednolita grupa.
W Pakistanie pod pojęciem hidźra funkcjonują różne osoby:
– osoby transpłciowe identyfikujące się jako kobiety,
– biologiczni mężczyźni żyjący społecznie jako kobiety,
– osoby interpłciowe, urodzone z cechami obu płci,
– feminizujący się mężczyźni tworzący własne wspólnoty,
– a czasem także ludzie odrzuceni przez rodziny i społeczeństwo, którzy właśnie w tej społeczności znajdują schronienie i akceptację.
W Azji Południowej ich historia ma setki lat. W czasach imperium Mogołów część hidżr pełniła bardzo ważne funkcje na królewskich dworach. Byli strażnikami haremów, doradcami, muzykami, artystami, pośrednikami i ludźmi zaufania elit. W tamtym czasie nie byli wyłącznie społecznym marginesem — przeciwnie, część z nich posiadała wpływy, majątki i realną pozycję społeczną. Do dziś pozostał też bardzo ciekawy element lokalnej tradycji i wierzeń.
W Pakistanie i Indiach od pokoleń uważa się, że hidźry mają szczególne duchowe błogosławieństwo i mogą przynosić szczęście, płodność oraz pomyślność rodzinie. Dlatego bardzo często pojawiają się podczas narodzin dziecka — szczególnie chłopca — na weselach, rodzinnych uroczystościach czy innych ważnych wydarzeniach. Śpiewają, tańczą, składają życzenia i błogosławieństwa nowo narodzonemu dziecku lub młodej parze. W zamian otrzymują pieniądze albo prezenty.
W wielu miejscach istnieje też przesąd, że ich błogosławieństwo przynosi szczęście, natomiast odrzucenie lub obrażenie hidźr może sprowadzić pecha. Dlatego ludzie traktują ich jednocześnie z pewnym szacunkiem, dystansem i lękiem. I właśnie ten paradoks jest chyba najbardziej fascynujący.
Z jednej strony bywają wyśmiewani, biedni i społecznie wykluczani. Z drugiej — ich obecność podczas najważniejszych momentów życia nadal jest dla wielu rodzin czymś ważnym i symbolicznym.
Dziś jednak ich życie wygląda dużo trudniej. Wielu z nich zostaje wyrzuconych z domu już jako nastolatkowie. Często nie mają dostępu do normalnej edukacji czy pracy. Żyją we własnych zamkniętych grupach pod opieką „guru” — starszych osób zarządzających wspólnotą. Utrzymują się z tańca podczas wesel, występów ulicznych czy zbierania pieniędzy. Część niestety trafia także do prostytucji, bo społeczeństwo często nie daje im innych możliwości.
Jednocześnie Pakistan jest jednym z najbardziej paradoksalnych krajów świata w tej kwestii. Bo mimo bardzo konserwatywnego społeczeństwa państwo oficjalnie uznało „trzecią płeć”. Osoby transpłciowe mogą posiadać dokumenty z odrębnym oznaczeniem płci, mają formalne prawa wyborcze, mogą dziedziczyć majątek, a teoretycznie chroni je również prawo antydyskryminacyjne. Problem w tym, że prawo i codzienne życie to często dwie różne rzeczy.
W praktyce wielu Pakistańczyków nadal traktuje ich z pogardą albo strachem. Są jednocześnie widoczni i niewidzialni — obecni w kulturze, ale często wypchnięci poza normalne społeczne życie. Największe i najbardziej widoczne społeczności hidżr funkcjonują właśnie w dużych miastach, szczególnie w Lahore czy Karaczi. Znacznie mniej spotyka się ich publicznie na konserwatywnych terenach pasztuńskich, gdzie presja społeczna i religijna jest jeszcze silniejsza, a wiele takich osób po prostu ukrywa swoją tożsamość.
Najciekawsze było dla mnie jednak coś innego. Po kilku godzinach rozmów człowiek przestaje patrzeć na nich przez pryzmat „trans”, „LGBT”, „egzotyki” czy sensacji. Zostają po prostu ludzie. Często bardzo inteligentni, zabawni, emocjonalni, poranieni przez życie, próbujący znaleźć swoje miejsce w świecie, który od dziecka mówił im, że są „inni”. Rozmawialiśmy ponad godzinę. Zainteresowani sobą, bez agresji, bez wzajemnego wywyższania się. To nie są jakieś diabły, jakich robią z nich często politycy i przywódcy religijni. W tej rozmowie było więcej normalności i zwykłego człowieczeństwa niż w wielu telewizyjnych debatach w Europie.
Miałem wręcz moment refleksji, jak bardzo w Polsce część polityków i medialnych krzykaczy zamieniła temat takich ludzi w tanią amunicję do wojny kulturowej. Najłatwiej krzyczeć, wyśmiewać, opluwać i budować politykę na strachu przed „innymi”. Najłatwiej przekonać ludzi, że winny wszystkich problemów świata jest ktoś słabszy, inny, odstający od normy. Znacznie trudniej usiąść naprzeciw drugiego człowieka i spróbować go po prostu zrozumieć.
I może właśnie podróże są po coś takiego — żeby na chwilę wyjść poza własne schematy i zobaczyć, że świat jest dużo bardziej skomplikowany niż proste etykietki z internetu czy telewizji. No ale nie każdy chce to zrozumieć. Bo dużo łatwiej zrobić z takich ludzi politycznego potwora i straszak dla własnego elektoratu niż uczciwie zająć się realnymi problemami kraju. Paradoksalnie najgłośniej o „moralności”, „zagrożeniu cywilizacji” i „obronie wartości” krzyczą często ci, którzy sami mają najwięcej za uszami. Widocznie łatwiej szczuć na hidżry w Pakistanie czy osoby LGBT niż spojrzeć we własne lustro.
Pakistan – Szczegóły i programy wypraw do Pakistanu znajdują się stronach podróży Pakistan Karakorum Highway , Pakistan Północ - Południe , Pakistan Centrum - Południe lub Pakistan Beludżystan. O Pakistanie czytaj w naszych artykułach: Dolina Shigar w Pakistanie, Hunza w Pakistanie, Afganistan granica z Pakistanem Torham, Północny Pakistan – religie
Autor: Łukasz Odzimek
