fbpx

kontakt@pozatrasa.pl
+48 22 350 73 46

TEHERAN-AMBASADA USA

Teheran nie jest miastem, w którym warto spędzać więcej niż kilka dni. Jednak jest w nim kilka miejsc które należy odwiedzić lub zainteresować się ich historią. Takim jest dawna ambasada amerykańska, przykuwająca uwagę wydarzeniami sprzed lat.

W początkach rewolucji Chomeiniego ambasadę nazywano – ?gniazdem szpiegów? lub ?jaskinią wywiadu.?. Budynek znajduje się w centralnej części Teheranu. Dojechać doń jest tam łatwo, a w okolicy jest wielki murał z napisem ?Down with USA?. Cały mur jest popisany zapewne jeszcze rewolucyjnymi I antyamerykańskimi napisami.

Dzisiejszy budynek ambasady jest zajmowany prze grupę milicji, a mur okalający ambasadę zdobią malowidła włącznie z portretem Statuy Wolności która ma trupią głową. Tuz obok jest sklepik propagandowy prowadzony przez Komitet Rewolucji Islamskiej. Zainteresowani mogą w nim nabyć cały poczet zdjęć Chomeiniego, jego następców oraz wszelkich innych Imamów. Wygląda to niczym historyczna lektura z podstawówki ? ?poczet królów polskich?. Półki w sklepie są dodatkowo pełne dzieł koranicznych, flag, strojów, zdjęć Mekki oraz innych Świętych miejsc islamu. Istna muzułmańska liturgiczna dewocjonalia mieszająca się z ciemną stroną religii czyli propagandą i ideologią ? czyli tym co odpowiada za większość zła współczesnego świata.

Sprawa ambasady to dla USA swoiste memento. Amerykanie zapewne woleliby nie wracać do wydarzeń z 4 listopada 1979 r. W tym dniu uzbrojeni studenci irańscy zaatakowali ich placówkę dyplomatyczną, domagając się między innymi powrotu do Iranu Szacha Pahlaviego. Uwięziono w niej 66 zakładników. 53 z nich to było obywatelami USA. Gehenna ich trwała 444 dni. Jakby tego było mało, próba odbicia tych zakładników okazała się jedną z najbardziej kompromitujących porażek w historii Ameryki I jej służb specjalnych. Ta obnażająca akcja odbicia nazywała się ?Orli Szpon?. Podczas jej, w kwietniu 1980 r. oddział Delta Force zamiast odbić zakładników, w wyniku błędnych działań oraz burzy piaskowej, w wyniku kolizji stracił ośmiu własnych członków.
Z terrorystami się nie negocjuje! ? to znane powiedzenie. Jednak, w konflikcie tym – chodziło o cos więcej niż o sam terroryzm. Układ był klarowny i niezwykle transparentny, – być może nie każdy to wie. Iran chciał jednego człowieka, w zamian oddawał wszystkich 53 zakładników Ameryce. Sprawę można było zamknąć w jeden dzień, Ameryka nie chciała. Chodziło o przebywającego w Ameryce ostatniego z dynastii Pahlawich – Szacha Iranu, który przekazał kontrole nad całością bogactw Iranu Brytyjczykom i Amerykanom. Chomeini uważał go ? zresztą słusznie – za zdrajcę narodowych interesów i marionetkę Ameryki. Szach był znienawidzony przez Chomeiniego, który chciał go osadzić w Irańskim więzieniu lub zwyczajnie powiesić. Można nie zgadzać się z takim postawieniem sprawy przez Chomeiniego i mieć inne poglądy odnośnie aresztowań, ale akurat racji w sprawie tego co zrobił Szach w Iranie nie sposób mu odmówić. Ameryka nie zgodziła się – więc dramat zakładników trwał 444 dni.

Dziś teren wokół Ambasady jest spokojny, wystarczy przejść się przez park ażeby zostać uraczonym herbatka , przez wiecznie pikietujących w okolicy Irańczyków. Czasem można z nimi coś wprost z grilla zjeść. W okolicy znajdują się również tak zwane parki gimnastyczne, gdzie kobiety w czarnych czadorach ćwiczą swe muskuły na urządzeniach sprawnościowych. To odosobniony widok, niemal jak z innej planety.

Malowidła na pobliskiej ścianie ? głoszące śmierć Ameryce – dziś natomiast mają się nijak do tego co się dzieje w Iranie. Może robią one wrażenie na przyjezdnych, ale nie na mnie. To takie prężenie muskułów mające swe początki w niedalekiej przeszłości , a dziś jedynie grafik na ścianie – to zwykły kolorowy murał dobry do zdjęcia. Przecież powszechnie wiadomo w Iranie – że od lat Amerykę tutaj bardziej się kocha niż nienawidzi?

autor: Łukasz Odzimek